niedziela, 14 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ III
Spojrzałam ze strachem w oczach na Dawida. Na początku nie wiedziałam co robić.
-Zabierz szybko swoje i moje ubrania i zamknij się w łazience i siedź cicho- krzyknęłam szeptem.
On tylko zrobił co miał zrobić i zamknął za sobą drzwi od pomieszczenia. Przykryłam się szczelnie kołdrą.
-Tak tato?
Drzwi od mojego pokoju się otworzyły, i jego głowa wyjrzała zza drzwi.
-Czemu nie jesteś w szkole? Coś się stało?-zapytał z troską
Boże ratuj mnie... Co ja mu powiem?
-Źle się czuję tato, wiesz... te kobiece sprawy.
Nienawidzę mu kłamać, ale co miałam powiedzieć? No wiesz tato... mój chłopak właśnie chowa się w łazience, jakoś 5 minut temu uprawialiśmy urodzinowy seks. Nigdy w życiu.
-Przyjechałem po dokumenty, bo nie wziąłem ich rano, wszedłem do kuchni i zobaczyłem, że twoja kurtka leży na ziemi.
Cholera zapomniałam o niej.
-I zobaczyłem twoją torbę na kanapie.- dokończył
-Już czuję się lepiej.- uśmiechnęłam się
-Dlaczego w łazience pali się światło.-zapytał wskazując ręką na drzwi.
Idiota, krzyknęłam w myślach.
-Oh.. zapomniałam go zgasić kiedy z niej wyszłam.- zamrugałam oczami.
Nagle wszedł do pokoju, położył moją kurtkę na oparciu krzesła i skierował się w stronę łazienki.
-Nie!- krzyknęłam. Tato spojrzał na mnie dziwnie.
-Coś się stało?- zapytał ze zdziwioną miną
-Znaczy.. nie, tylko... chcę skorzystać z toalety. Wiesz..
Widać było zamieszanie na jego twarzy, nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
-Dobrze, dobrze. Do zobaczenia później.- zaśmiał się i wyszedł.
Odetchnęłam z ulgą, no ale w sumie... Dziś skończyłam 18 lat, mam chłopaka, to jest normalne, że będziemy uprawiać seks. No ale nie wtedy kiedy ktoś jest w domu, bo jak by nas przyłapał to ja bym chyba nigdy nie wyszła z pokoju. Dawid po chwili wyszedł z łazienki i rzucił się na łóżko. Chciałam się ubrać, ale...
-Gdzie ją masz?- zapytałam
-Ale co?- uśmiechnął się
Ja mu zaraz dam co...
-Moją bieliznę.
-Nie wiem.- mrugnął
Mówiłam, że go kocham? Nie? To dobrze...
-Zamknij oczy.- poprosiłam
-Co?- spojrzał na mnie dziwnie
-Zamknij oczy, chce iść się ubrać.
-Shy... nie ma tam czegoś, czego bym wcześniej nie widział, nie musisz się wstydzić, jesteś piękna i seksowna.
-Ughhhh....- wstałam i szybkim krokiem weszłam do łazienki. Sięgnęłam po mój stanik i majtki, założyłam je oraz zarzuciłam na siebie szlafrok i wróciłam do pokoju, z powrotem kładąc się obok Dav'a. Objął mnie ramieniem, a ja położyłam głowę na jego klatce piersiowej.
-Mało brakowało.- mruknął mając na myśli niespodziewaną wizytę mojego ojca i musnął moje wargi. - i nie musiałaś tego robić.- dodał
Zamruczałam mu w usta i przekręciliśmy się tak, że siedziałam na nim okrakiem.
-Czego?- szepnęłam
-Zakładać tej seksownej bielizny, a w szczególności tego szlafroka! Po co Ci on? Wolałbym gdyby on zniknął stąd.- poruszał brwiami i chwycił za pasek (w sensie wiecie, ten no co się nim zawiązuje szlafrok). Rozwiązał go i zsunął go ze mnie, kładąc obok siebie. Przerzucił nas tak, ze to ja znajdowałam się teraz pod nim. Zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie musnął moje wargi, tak jakby chciał mojego pozwolenia. Odgarnął kosmyki moich włosów i wpił się w moje usta. Nie powiem.. świetnie całuje. Czułam, ze robi mi się gorąco, ponownie. Podniecenie wzięło nade mną górę. Zjechał ustami na moją szyję, jęknęłam. Przejechałam mu rękoma po włosach i złapałam za ich końce.
-Co powiesz na wspólny prysznic?
Nie czekając na odpowiedź, zszedł ze mnie, pociągnął za rękę i zaraz potem nadzy znaleźliśmy się pod prysznicem. Strumienie ciepłej wody ocierały się o nasze ciała. Zostałam przygwożdżona do ziemnej ściany. Dawid złapał mnie za biodra, następnie jego ręce zjechały na moje pośladki. Lekko je ścisnął.
-Jesteś taka piękna Sharley...- naparł na mnie swoim ciałem.
Czułam jak się rumienię. Zaczął mnie namiętnie całować, dołączając język. Czułam, że znów się podniecam, ale nie mogłam pozwolić, żeby drugi raz się to stało.
-Dav.. Nie teraz, proszę.- próbowałam go od siebie lekko odepchnąć.- Co jeśli tata znowu przyjedzie do domu?.- zapytałam
-Przecież pojechał i powiedział, że będzie wieczorem.- mruknął i spojrzał na mnie ze smutkiem
-Na pierwszy raz wystarczy - powiedziałam po chwili ciszy.- Chcę się umyć, nie zapomnij, ze dziś jest impreza, moja impreza urodzinowa.- przypomniałam mu
-Wiem wiem, przecież pamiętam.- uśmiechnął się.- Umyć Ci plecki?
W tym momencie wybuchnęłam śmiechem, podałam mu mój arbuzowy żel pod prysznic i odwróciłam się do niego tyłem. Poczułam jak zaczął "namydlać" moje ciało. Było to przyjemne. Kiedy skończył, ja zrobiłam z nim to samo. Wyszliśmy spod prysznica i owinęliśmy się ręcznikami.
-Co zamierzasz ubrać na dziś wieczór kochanie?- poruszył brwiami.
-Zobaczysz..- pokazałam mu język.
Dav tylko jęknął i ubrał bokserki, założył spodnie i koszulkę oraz przeczesał palcami włosy.
-Muszę lecieć.- stwierdził zerkając na zegarek.
-Już?- zapytałam.
-Niestety... Obiecałem... obiecałem pomóc tacie z samochodem.- uśmiechnął się przepraszająco - I wiesz... muszę ogarnąć się jakoś na tą twoją urodzinową imprezę.- mrugnął.
-Wiem... ja też muszę. To co? Zobaczymy się wieczorem?- uśmiechnęłam się.
-Przyjdę po Ciebie.Kocham Cię.- pocałował mnie w usta.
Odprowadziłam go do drzwi, jeszcze raz musnął moje wargi i wyszedł. Wsiadł do samochodu i odjechał... ale nie w kierunku swojego domu, dziwnie. Próbują myśleć o czymś innym włączyłam telewizję, poszukałam jakiegoś kanału z muzyką, lekko pogłośniłam i zabrałam się za zrobienie obiadu.
_____________________________
Na początku przepraszam, ze tak długo nic nie dodawałam. Mam tyle nauki, że nie wiem za co mam się zabrać. Co do rozdziału, beznadziejny........... nie wiedziałam co mam pisać, o czym. + jest baaaardzo krótki, za co przepraszam. Wolałam już go dodać. Myślę, że w piątek pojawi się nowy rozdział, znaczy postaram się. Więc do zobaczenia i jeszcze raz bardzo, bardzo przepraszam.
sobota, 6 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ II
Idąc w stronę stołówki, gdzie miałam spotkać się z Davem, nadal zastanawiałam się o co chodzi Natalii. Dziwnie się dziś zachowuje, albo mi się wydaje? Czasem miewa takie humorki. Korytarze były pełne uczniów, większość siedziała i rozmawiała, inni przypominali sobie tematy przed następną lekcją. Aby dostać się do wyznaczonego miejsca musiałam wejść na 2 piętro szkoły. Zbliżałam się do stołówki kiedy nagle ktoś brutalnie wciągnął mnie do jakiegoś pomieszczenia. Nie powiem, że się nie wystraszyłam, bo było przeciwnie. Chciałam krzyknąć, lecz ręka tego kogoś uniemożliwiła mi to.
-Shh.. kotku, spokojnie to tylko ja.-szepnął Dawid
Odetchnęłam w ulgą.
-Chcesz mnie zabić? Wiesz jak się wystraszyłam?-niemal że krzyknęłam
-Nie śmiałbym Ci tego zrobić.- mój chłopak się zaśmiał i wpił brutalnie w moje usta. Oddałam mu pocałunek. Przygwoździł mnie do ściany i zjechał ustami na szyje. Pisnęłam kiedy przygryzł moją skórę. Dopiero teraz zauważyłam, że znajdujemy się w pomieszczeniu z miotłami itd kiedy poczułam, ze coś mi się wbija w plecy.
-Dav... spokojnie-mruknęłam, kiedy jeszcze bardziej naparł na mnie swoim ciałem
-Shy, zróbmy to w końcu.- spojrzał mi w oczy.
Nie wiedziałam co powiedzieć, jesteśmy ze sobą od roku, ale szczerze to nie zastanawiałam się nad TYM. Nie jestem jak niektóre dziewczyny, które od razu idą do łóżka z kolesiem tylko po to żeby udowodnić mu jak bardzo go kochają. A może to jest już czas? Sama nie wiem...
-Teraz tutaj?- zaśmiałam się nerwowo.
-Słyszałem, że twojego taty nie ma w domu...- puścił mi oczko.- Co ty na to?- musnął moje usta.
-No nie wiem... Chcesz się zerwać z lekcji?-zapytałam.
-Są twoje urodziny, jest piątek, nic takiego się nie stanie jak raz nas nie będzie, hm?-uśmiechnął się
Zastanawiałam się przez chwilę. Tak, to jest już czas. Nie chce tego robić, bo on chce. Myślę, że po prostu będzie przyjemnie. Będziemy tak jakby jednością.
-Chodźmy!- odkleiłam się od ściany, poprawiłam sukienkę, chwyciłam go za rękę i wyszliśmy.
W tym momencie wszystkie spojrzenia zwróciły się ku nam. Poczułam jak moje policzki oblewają się rumieńcami, spuściłam głowę. Mój chłopak szedł jak gdyby nic, no tak... przecież jest znany w całej szkole.
-Sharley!-usłyszałam wołanie.
Stanęłam i odwróciłam się do tyłu skąd dobiegał głos.
-Gdzie idzies.. idziecie?- zapytała moja przyjaciółką zjeżdżając wzrokiem Dav'a.
-Em... zrywamy się z lekcji.- mocniej ścisnęłam rękę mojego chłopaka i oparłam głowę na jego ramieniu.
-Gdzie?
Jezu... nie bądź taka wścibska, syknęłam w myślach
-Do mnie, więc do zobaczenia wieczorem.- pomachałam jej i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Wiem, może nie powinnam jej tak traktować.
Doszliśmy do samochodu, jak zwykle robił na mnie wrażenie. Czarne Audi A5.
-Proszę.- otworzył mi drzwi.
To jest to co zdecydowanie lubię w nim najbardziej.
Jedynie się do niego uśmiechnęłam, obszedł samochód dookoła i również wsiadł. Na początku jechaliśmy w ciszy.
-18 lat, huh?- oderwał na chwile wzrok od drogi i spojrzał na mnie.
-Wreszcie!-klasnęłam w dłonie.
Dawid jedynie się zaśmiał i położył mi dłoń na udzie i jechał nią coraz wyżej.
-Opanuj się napalony kocie- zaśmiałam się.
Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Podjechaliśmy na podjazd przed domem i wysiedliśmy z samochodu. Kiedy byliśmy już w środku rzuciłam torbę na sofę i poszłam do kuchni nalać nam soku. Dav usiadł na stołku barowym i bacznie mi się przyglądał.
-Bardzo seksownie dziś wyglądasz.- mruknął. - jak nigdy...- dodał
-Przesadzasz...- podałam mu sok.- Co robimy?-zapytałam
-Ty mi powiedz.- poruszył brwiami
-Myślisz tylko o jednym!-krzyknęłam z uśmiechem
-Dziwisz mi się? Jestem w jednym pomieszczeniu z bardzo, bardzo seksowną...- wstał i szedł w moją stronę.- dziewczyną, moją dziewczyną... - cofnęłam się o tyłu, ale niestety daleko nie zaszłam bo moje biodra spotkały się z blatem.
-I co zamierzasz z nią zrobić?-szepnęłam seksownie
Udał, ze się zastanawia, spojrzał na mnie z wrednym uśmieszkiem i wpił się w moje wargi. Od razu objęłam rękoma jego szyję. Naparł na mnie swoim ciałem i zamruczał w usta. Złapał mnie za biodra, po chwili jego dłonie zjechały na moje pośladki. Uniósł mnie tak, żebym usiadła na blacie. Objęłam nogami jego biodra. Zjechał swoimi pocałunkami na szyję, robiąc mi przy tym malinkę. Cichutko się zaśmiałam. Oderwał się na chwile ode mnie tylko po to by ściągnąć mi moją dżinsową kurtkę. Nie stawiałam oporów Katana spadła na ziemie. Zeskoczyłam z blatu, chwyciłam Dav'a za rękę i pociągnęłam go w kierunku mojej sypialni, zanim weszliśmy na schody, zostałam przyciśnięta do ściany. "Ktoś tu jest nie cierpliwy" pomyślałam. W końcu znaleźliśmy się w moim pokoju. Zamknęłam drzwi i tym razem ja naparłam swoimi wargami na usta mojego chłopaka. Zdjęłam mu koszulkę i rzuciłam gdzieś w bok. Chwycił mnie za biodra i popchnął mnie w stronę łóżka. Czułam, ze robi mi się gorąco, a w jego oczach było widać iskierki pożądania i podniecenia. Jestem ciekawa czy już to robił..? Zapewne tak. Leżeliśmy na łóżku całując się. Nieświadomie moja rękę powędrowała do jego rozporka. Poczułam się jak uśmiecha. Po chwili nie miał już ich na sobie. Obróciliśmy się tak, że to ja byłam teraz na górze. Musnęłam jego usta i poczułam, ze jego kolega nie może się już doczekać. Pomógł mi zdjąć moją sukienkę i rzuciłam ją za siebie. Byliśmy w samych bieliznach. Dav przewrócił mnie, że ja teraz znajdowałam się pod nim. Zsunął mi najpierw jedno ramiączko, później drugie. Wślizgnął rękę pod moje plecy, aby dostać się do rozpięcia stanika. Ściągnął go z moich piersi i rzucił na ziemie. Pocałował mnie namiętnie w usta i zaczął schodzić coraz niżej... szyja, piersi, brzuch. Wrócił z powrotem do moich ust. Poczułam jak jego ręka gładzi moje udo od wewnątrz, automatycznie mój oddech przyśpieszył jeszcze bardziej. Położył dłoń na mojej strefie intymnej, co spowodowało, że jęknęłam. Chwycił palcami ostatni element ubioru jaki miałam na sobie i zaczął go powoli zsuwać. Kiedy pozbył się moich majtek, spojrzał mi w oczy. Chyba wyczuł w nich lekki.. strach?
-Shy... spokojnie. Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić.- uśmiechnął się
-Jest okej, naprawdę.- Przygryzłam wargę
-Zrobię najpierw coś, żeby przyzwyczaić się do tego uczucia, dobrze?- Pokiwałam głową na tak, on się uśmiechnął. Poczułam jak jeden jego palec wędruje wgłąb mojej macicy, jęknęłam. Na początku poruszał nim powoli, ale z każdą sekundą przyśpieszał. Z rozkoszy wygięłam plecy w łuk i zaczęłam cicho pojękiwać Widać było, że sprawiało mu to przyjemność. Nie ukrywajmy, że mi również. Po chwili poczułam, że dołączył drugi palec. Przyśpieszył jeszcze bardziej, a ja czułam.. czułam coś, ale nie umiem tego określić. Nagle Dav wyjął palce, a ja spojrzałam na niego pytająco.
-Teraz przejdziemy do sedna sprawy kocie.- musnął moje usta.- Jesteś pewna?-spojrzał mi w oczy.
-Tak... błagam, zrób to.-szepnęłam. Chwyciłam jego bokserki, po chwili leżały... nie wiem gdzie.
Wszedł we mnie powoli, ale pewnie. Pisnęłam, bo poczułam lekki ból, ale zaraz po tym przerodził się w coś niesamowitego. Jest to najlepsze uczucie, które do tej pory dane było mi odczuwać. Przyśpieszył a ja krzyknęłam jego imię. Musiał już to kiedyś robić, widać, że się na tym zna. Ścisnęłam w dłoniach poszewkę od kołdry. Chłopak zaczął mnie całować, czułam że się uśmiecha. Przekręciliśmy się, tym razem ja byłam na górze. Muszę pokazać, że ja też coś umiem... Przyśpieszyłam ruchy bioder, a Dawid odrzucił głowę do tyłu, z rozkoszy jak mniemam? Uśmiechnęłam się widząc to, czyli chyba jak na razie idzie mi dobrze? Nagle nas przewrócił i teraz czułam, ze zbliżam się do końca, że oboje zbliżamy się do końca. Nieświadomie przejechałam paznokciami po jego placach lekko wbijając je mu w skórę. W tym momencie chciałam skakać z radości, bo uczucie które mi teraz towarzyszyło było nie do opisania. To był definitywnie koniec, piękny koniec. Wyszedł ze mnie i opadł na moje ciało.
-Dziękuję.- szepnął
-Nie, to ja dziękuję. To było...- nie dokończyłam bo musnął moje usta.
-Niesamowite?- dokończył.
-Zdecydowanie.- uśmiechnęłam się
Dav wstał z łózka chwycił swoje bokserki i je założył. Podał mi moją bieliznę, abym ja też mogła się ubrać. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi, w tej chwili nie wiedziałam co mam robić, czy mam krzyczeć, czy uciekać.
-Shy?- usłyszałam głos mojego taty.
Jedyne co przychodziło mi na myśl to: o kurwa.
____________
Przepraszam, ze rozdział pojawia się dopiero teraz, ale miałam dziś straaaaaasznie dużo rzeczy do zrobienia. Mam nadzieję, że Wam się podoba i liczę na komentarze. III rozdział pojawi się jakoś w tygodniu, mam nadzieję, ze uda mi się go napisać.
JEŻELI CHCESZ BYŚ INFORMOWANA/NY OD NOWYCH ROZDZIAŁACH, U GÓRY ZNAJDUJE SIĘ ZAKŁADKA "INFORMOWANI" PROSZĘ WPISZ TAM W KOMENTARZU SWÓJ NICK Z TWITTERA, NUMER GADU-GADU LUB COKOLWIEK.
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ DO OBEJRZENIA ZWIASTUNU OPOWIADANIA. NIE JEST ON... DOBRY. NIE ZNAM SIĘ NA TAKICH RZECZACH POMIMO, ZE NIE ROBIŁAM GO KRÓTKO TO I TAK NIE WYSZEDŁ JAK CHCIAŁAM :(
+kocham Cię Pati <3
-Shh.. kotku, spokojnie to tylko ja.-szepnął Dawid
Odetchnęłam w ulgą.
-Chcesz mnie zabić? Wiesz jak się wystraszyłam?-niemal że krzyknęłam
-Nie śmiałbym Ci tego zrobić.- mój chłopak się zaśmiał i wpił brutalnie w moje usta. Oddałam mu pocałunek. Przygwoździł mnie do ściany i zjechał ustami na szyje. Pisnęłam kiedy przygryzł moją skórę. Dopiero teraz zauważyłam, że znajdujemy się w pomieszczeniu z miotłami itd kiedy poczułam, ze coś mi się wbija w plecy.
-Dav... spokojnie-mruknęłam, kiedy jeszcze bardziej naparł na mnie swoim ciałem
-Shy, zróbmy to w końcu.- spojrzał mi w oczy.
Nie wiedziałam co powiedzieć, jesteśmy ze sobą od roku, ale szczerze to nie zastanawiałam się nad TYM. Nie jestem jak niektóre dziewczyny, które od razu idą do łóżka z kolesiem tylko po to żeby udowodnić mu jak bardzo go kochają. A może to jest już czas? Sama nie wiem...
-Teraz tutaj?- zaśmiałam się nerwowo.
-Słyszałem, że twojego taty nie ma w domu...- puścił mi oczko.- Co ty na to?- musnął moje usta.
-No nie wiem... Chcesz się zerwać z lekcji?-zapytałam.
-Są twoje urodziny, jest piątek, nic takiego się nie stanie jak raz nas nie będzie, hm?-uśmiechnął się
Zastanawiałam się przez chwilę. Tak, to jest już czas. Nie chce tego robić, bo on chce. Myślę, że po prostu będzie przyjemnie. Będziemy tak jakby jednością.
-Chodźmy!- odkleiłam się od ściany, poprawiłam sukienkę, chwyciłam go za rękę i wyszliśmy.
W tym momencie wszystkie spojrzenia zwróciły się ku nam. Poczułam jak moje policzki oblewają się rumieńcami, spuściłam głowę. Mój chłopak szedł jak gdyby nic, no tak... przecież jest znany w całej szkole.
-Sharley!-usłyszałam wołanie.
Stanęłam i odwróciłam się do tyłu skąd dobiegał głos.
-Gdzie idzies.. idziecie?- zapytała moja przyjaciółką zjeżdżając wzrokiem Dav'a.
-Em... zrywamy się z lekcji.- mocniej ścisnęłam rękę mojego chłopaka i oparłam głowę na jego ramieniu.
-Gdzie?
Jezu... nie bądź taka wścibska, syknęłam w myślach
-Do mnie, więc do zobaczenia wieczorem.- pomachałam jej i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Wiem, może nie powinnam jej tak traktować.
Doszliśmy do samochodu, jak zwykle robił na mnie wrażenie. Czarne Audi A5.
-Proszę.- otworzył mi drzwi.
To jest to co zdecydowanie lubię w nim najbardziej.
Jedynie się do niego uśmiechnęłam, obszedł samochód dookoła i również wsiadł. Na początku jechaliśmy w ciszy.
-18 lat, huh?- oderwał na chwile wzrok od drogi i spojrzał na mnie.
-Wreszcie!-klasnęłam w dłonie.
Dawid jedynie się zaśmiał i położył mi dłoń na udzie i jechał nią coraz wyżej.
-Opanuj się napalony kocie- zaśmiałam się.
Po 5 minutach byliśmy na miejscu. Podjechaliśmy na podjazd przed domem i wysiedliśmy z samochodu. Kiedy byliśmy już w środku rzuciłam torbę na sofę i poszłam do kuchni nalać nam soku. Dav usiadł na stołku barowym i bacznie mi się przyglądał.
-Bardzo seksownie dziś wyglądasz.- mruknął. - jak nigdy...- dodał
-Przesadzasz...- podałam mu sok.- Co robimy?-zapytałam
-Ty mi powiedz.- poruszył brwiami
-Myślisz tylko o jednym!-krzyknęłam z uśmiechem
-Dziwisz mi się? Jestem w jednym pomieszczeniu z bardzo, bardzo seksowną...- wstał i szedł w moją stronę.- dziewczyną, moją dziewczyną... - cofnęłam się o tyłu, ale niestety daleko nie zaszłam bo moje biodra spotkały się z blatem.
-I co zamierzasz z nią zrobić?-szepnęłam seksownie
Udał, ze się zastanawia, spojrzał na mnie z wrednym uśmieszkiem i wpił się w moje wargi. Od razu objęłam rękoma jego szyję. Naparł na mnie swoim ciałem i zamruczał w usta. Złapał mnie za biodra, po chwili jego dłonie zjechały na moje pośladki. Uniósł mnie tak, żebym usiadła na blacie. Objęłam nogami jego biodra. Zjechał swoimi pocałunkami na szyję, robiąc mi przy tym malinkę. Cichutko się zaśmiałam. Oderwał się na chwile ode mnie tylko po to by ściągnąć mi moją dżinsową kurtkę. Nie stawiałam oporów Katana spadła na ziemie. Zeskoczyłam z blatu, chwyciłam Dav'a za rękę i pociągnęłam go w kierunku mojej sypialni, zanim weszliśmy na schody, zostałam przyciśnięta do ściany. "Ktoś tu jest nie cierpliwy" pomyślałam. W końcu znaleźliśmy się w moim pokoju. Zamknęłam drzwi i tym razem ja naparłam swoimi wargami na usta mojego chłopaka. Zdjęłam mu koszulkę i rzuciłam gdzieś w bok. Chwycił mnie za biodra i popchnął mnie w stronę łóżka. Czułam, ze robi mi się gorąco, a w jego oczach było widać iskierki pożądania i podniecenia. Jestem ciekawa czy już to robił..? Zapewne tak. Leżeliśmy na łóżku całując się. Nieświadomie moja rękę powędrowała do jego rozporka. Poczułam się jak uśmiecha. Po chwili nie miał już ich na sobie. Obróciliśmy się tak, że to ja byłam teraz na górze. Musnęłam jego usta i poczułam, ze jego kolega nie może się już doczekać. Pomógł mi zdjąć moją sukienkę i rzuciłam ją za siebie. Byliśmy w samych bieliznach. Dav przewrócił mnie, że ja teraz znajdowałam się pod nim. Zsunął mi najpierw jedno ramiączko, później drugie. Wślizgnął rękę pod moje plecy, aby dostać się do rozpięcia stanika. Ściągnął go z moich piersi i rzucił na ziemie. Pocałował mnie namiętnie w usta i zaczął schodzić coraz niżej... szyja, piersi, brzuch. Wrócił z powrotem do moich ust. Poczułam jak jego ręka gładzi moje udo od wewnątrz, automatycznie mój oddech przyśpieszył jeszcze bardziej. Położył dłoń na mojej strefie intymnej, co spowodowało, że jęknęłam. Chwycił palcami ostatni element ubioru jaki miałam na sobie i zaczął go powoli zsuwać. Kiedy pozbył się moich majtek, spojrzał mi w oczy. Chyba wyczuł w nich lekki.. strach?
-Shy... spokojnie. Jeśli nie chcesz nie musimy tego robić.- uśmiechnął się
-Jest okej, naprawdę.- Przygryzłam wargę
-Zrobię najpierw coś, żeby przyzwyczaić się do tego uczucia, dobrze?- Pokiwałam głową na tak, on się uśmiechnął. Poczułam jak jeden jego palec wędruje wgłąb mojej macicy, jęknęłam. Na początku poruszał nim powoli, ale z każdą sekundą przyśpieszał. Z rozkoszy wygięłam plecy w łuk i zaczęłam cicho pojękiwać Widać było, że sprawiało mu to przyjemność. Nie ukrywajmy, że mi również. Po chwili poczułam, że dołączył drugi palec. Przyśpieszył jeszcze bardziej, a ja czułam.. czułam coś, ale nie umiem tego określić. Nagle Dav wyjął palce, a ja spojrzałam na niego pytająco.
-Teraz przejdziemy do sedna sprawy kocie.- musnął moje usta.- Jesteś pewna?-spojrzał mi w oczy.
-Tak... błagam, zrób to.-szepnęłam. Chwyciłam jego bokserki, po chwili leżały... nie wiem gdzie.
Wszedł we mnie powoli, ale pewnie. Pisnęłam, bo poczułam lekki ból, ale zaraz po tym przerodził się w coś niesamowitego. Jest to najlepsze uczucie, które do tej pory dane było mi odczuwać. Przyśpieszył a ja krzyknęłam jego imię. Musiał już to kiedyś robić, widać, że się na tym zna. Ścisnęłam w dłoniach poszewkę od kołdry. Chłopak zaczął mnie całować, czułam że się uśmiecha. Przekręciliśmy się, tym razem ja byłam na górze. Muszę pokazać, że ja też coś umiem... Przyśpieszyłam ruchy bioder, a Dawid odrzucił głowę do tyłu, z rozkoszy jak mniemam? Uśmiechnęłam się widząc to, czyli chyba jak na razie idzie mi dobrze? Nagle nas przewrócił i teraz czułam, ze zbliżam się do końca, że oboje zbliżamy się do końca. Nieświadomie przejechałam paznokciami po jego placach lekko wbijając je mu w skórę. W tym momencie chciałam skakać z radości, bo uczucie które mi teraz towarzyszyło było nie do opisania. To był definitywnie koniec, piękny koniec. Wyszedł ze mnie i opadł na moje ciało.
-Dziękuję.- szepnął
-Nie, to ja dziękuję. To było...- nie dokończyłam bo musnął moje usta.
-Niesamowite?- dokończył.
-Zdecydowanie.- uśmiechnęłam się
Dav wstał z łózka chwycił swoje bokserki i je założył. Podał mi moją bieliznę, abym ja też mogła się ubrać. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi, w tej chwili nie wiedziałam co mam robić, czy mam krzyczeć, czy uciekać.
-Shy?- usłyszałam głos mojego taty.
Jedyne co przychodziło mi na myśl to: o kurwa.
____________
Przepraszam, ze rozdział pojawia się dopiero teraz, ale miałam dziś straaaaaasznie dużo rzeczy do zrobienia. Mam nadzieję, że Wam się podoba i liczę na komentarze. III rozdział pojawi się jakoś w tygodniu, mam nadzieję, ze uda mi się go napisać.
JEŻELI CHCESZ BYŚ INFORMOWANA/NY OD NOWYCH ROZDZIAŁACH, U GÓRY ZNAJDUJE SIĘ ZAKŁADKA "INFORMOWANI" PROSZĘ WPISZ TAM W KOMENTARZU SWÓJ NICK Z TWITTERA, NUMER GADU-GADU LUB COKOLWIEK.
ZAPRASZAM RÓWNIEŻ DO OBEJRZENIA ZWIASTUNU OPOWIADANIA. NIE JEST ON... DOBRY. NIE ZNAM SIĘ NA TAKICH RZECZACH POMIMO, ZE NIE ROBIŁAM GO KRÓTKO TO I TAK NIE WYSZEDŁ JAK CHCIAŁAM :(
+kocham Cię Pati <3
piątek, 5 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ I
*jeśli to czytasz, to proszę zostaw komentarz, chcę znać twoją opinie. Nawet jeśli rozdział Ci się nie spodoba, wal śmiało krytykę :P
3 czerwca, piątek.
Jak co rano mój budził dawał o sobie znać wskazując godzinę 6:30. Przewróciłam się na bok i jęknęłam z zrezygnowaniem, ale kiedy zorientowałam się jaki dziś dzień na moją twarz wkradł się szeroki uśmiech. Na ten dzień czekałam praktycznie całe życie. 3 czerwca.... moje osiemnaste urodziny. Chciałabym, aby też dzień był perfekcyjny, planowałam go od ponad roku i mam nadzieję, że nic mi tego nie zepsuje. Podniosłam się pełna energii, wręcz wyskoczyłam z łóżka. Podeszłam do szafki, na którym leżał mój IPod, włączyłam jedną z moich ulubionych piosenek Rihanny i po chwili w głośnikach rozbrzmiała się melodia Cheers. Tańczącym krokiem wkroczyłam do łazienki, związałam moje długie, brązowe włosy w wysokiego kucyka i chwyciłam szczoteczkę do zębów. Nałożyłam na nią pastę i zaczęłam szczotkować zęby.
-Cheers to the freakin’ weekend, I drink to that, yeah yeah- zaśpiewałam i w tym momencie moje lustro było całe oplute. Sama do siebie zaczęłam się śmiać, lecz po chwili mój głośny śmiech zastał przerwany pukaniem do drzwi.
-Proszę!- krzyknęłam
-Shy..- jęknął mój tata wchodząc do mojego pokoju.-Jest przed 7, a ty już imprezujesz? Rozumiem, że są twoje osiemnaste urodziny, ale błagam ścisz to i daj mi jeszcze 20 minut snu, proszę?-uśmiechnął się do mnie z błagającą miną.
-Dobrze tato, przepraszam..-wypłukałam usta wodą, wytarłam twarz ręcznikiem i ściszyłam muzykę.
-Dziękuję kochanie, a tak przy okazji to wszystkiego najlepszego córeczko. Nie mogę uwierzyć, ze masz już 18 lat, to tak szybko minęło. Bardzo się cieszymy z mamą, że wyrosłaś na tak porządną dziewczynę, jaką jesteś teraz, chodź tu do mnie.
Podeszłam do niego i zostałam objęta ramionami..
-Kochamy... kocham Cię córeczko.- szepnął odsuwając mnie od siebie
Zauważyłam w jego oczach łzy, doskonale wiedziałam o czym świadczą.
-Zejdź na dół, zrobię dla Ciebie specjalne, urodzinowe śniadanie, co ty na to?-uśmiechnął się
-Okej, daj mi kilka minut.
-Już to widzę, te twoje kilka minut, zaraz zapewne zamieni się w godzinę jak nie dłużej-mruknął i wyszedł ze śmiechem z pokoju.
A wracając do mamy.... Moja rodzicielka odeszła kiedy miałam zaledwie 5 lat. Od tego czasu jestem sama z tatą, nie mam rodzeństwa, a cała rodzina mieszka w Stanach Zjednoczonych, są "porozrzucani" po różnych stanach tego ogromnego państwa. To może dać Wam trochę do myślenia jeżeli chodzi o moje imię. Mieszkam w Polsce z tatą, który jest Polakiem, mama była Amerykanką, mieszkała w Nowym Jorku. Poznała się z moim ojcem zupełnie przypadkowo, dość śmieszna sytuacja... potrącił ją rowerem. Zaczęli się spotykać, bla bla bla.... urodziłam się ja i przeprowadzili się tu, ale powodu nie znam do tej pory. Spojrzałam na nasze wspólne zdjęcie które wisiało na ścianie nad łóżkiem. Uśmiechnęłam się, pamiętam dokładnie tamten dzień pomimo tego, że było to 14 lat temu. Byliśmy wtedy na pikniku, tata zabrał nas na łąkę, było wspaniale, dużo się śmialiśmy i bawiliśmy. Tym razem moje oczy się zaszkliły, szybko starłam łzy z moich policzków. "Mama nie chciałaby, abym w taki dzień płakała" pomyślałam. Z melancholii wyrwał mnie dźwięk przychodzącej wiadomości.
Od: Natalia<3
Heeej:* Jak samopoczucie, wstałaś już?
Natalia to moja przyjaciółka, znamy się od dzieciństwa. Pomimo tego, że czasem ma swoje humorki kocham ją nad życie.
Do: Natalia<3
Hej kochana, taaak, nie śpię od 6.30. A samopoczucie? Wyśmienite:) Tak jak zawsze o 7:45 koło wejścia do parku?
Rzuciłam telefon na łóżko i podeszłam do szafy, po czym ją otworzyłam. Chcę wyglądać dziś ładnie, ale i skromnie. Nie lubię ubierać się tak jak połowa mojej szkoły, krótkie spódniczki, bluzki z dekoltem sięgające do pępka i to na dodatek wszystko różowe, ugh.... Wybrałam koronkową sukienkę do kolan na krótki rękaw, dżinsową katanę i komplet białej bielizny. Przebranie się w to co wybrałam zajęło mi z 5 min, następnie usiadłam przy mojej toaletce i wykonałam lekki makijaż: trochę podkładu, puder, tusz do rzęs i minimalne muśnięcia różem na kościach policzkowych. Włosy rozpuściłam, przeczesałam szczotką od nasady po końce. To jest to czym mogę się chwalić, mam je po mamie. Ona też miała długie, mocne, brązowe i lekko falowane. Przejrzałam się w lustrze wiszącym na mojej ścianie i muszę przyznać, ze efekt końcowy był dla mnie jak najbardziej zadowalający Ubrałam białe balerinki, tak żeby pasowały mi do mojego dzisiejszego stroju i zeszłam na dół. Schodząc po schodach już czułam ten cudowny zapach naleśników, uwielbiam je! Są z przepisu mojej babci.
-I jak?-zapytałam taty obkręcając się dookoła własnej osi
-Hm, bardzo pięknie wyglądasz, proszę.- podsunął mi pod nos talerz z moim śniadaniem oraz szklankę z pomarańczowym sokiem.-Shy, wybacz mi, ale muszę jechać już do pracy, postaram się wrócić jak najszybciej, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe?- pogłaskał mnie po głowie
-Tato nie rób tego.- wskazałam palcem na jego rękę głaszczącą mnie po włosach- i oczywiście, że nie, do zobaczenia później. A! I nie zapomnij, że dziś nie ma mnie w domu wieczorem, przecież robię imprezę urodzinową.
-Ach no tak... Ale i tak się zobaczymy, więc do zobaczenia.-pomachał, zamykając wejściwe drzwi.
-Zobaczymy? Dziwne.- skończyłam mój posiłek, włożyłam talerz do zmywarki i spojrzałam na zegarek: 7:35.-O kurczę.-mruknęłam. Szybkim krokiem poszłam do pokoju po moją czarną torbę z książkami, wrzuciłam do niej mojego IPhone, portfel, chusteczki. Chwyciłam jeszcze swoje okulary przeciwsłoneczne i kierowałam się do wyjścia. Zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam na spotkanie z moją przyjaciółką. Po jakiś 10 minutach byłam na miejscu. Mimo tego, ze byłam spóźniona Natalii jeszcze nie było. Wyjęłam telefon orientując się, że nie odczytałam od niej wiadomości.
Od: Natalia<3
Spotkamy się w szkole, ok? xx
No to świetnie! Ja tu latam, a jej nie będzie. W sumie to moja wina... A zresztą nie ważne. Ruszyłam do szkoły. Po 15 minutach byłam na miejscu, wszyscy się do mnie uśmiechali, no okej okej, może nie wszyscy haha. Wiele osób przelotnie mówiło: Najlepszego Shy, spełnienia marzeń. O tak... to mi się przyda. Moim marzeniem jest wycieczka do USA, do mojej rodziny. Nie widziałam się z nimi od baaaardzo długiego czasu, nawet z 6 lat. Kontakt utrzymywaliśmy internetowo, skype i te sprawy. Idąc korytarzem zauważyłam mojego chłopaka, o dziwo szedł z Natalią, co bardzo mnie zdziwiło, bo oni nie przepadali za sobą. Hm? Obydwoje uśmiechnęli się na mój widok.
-Hej kocie-mruknął mój chłopak po czym musnął moje usta
-Hej Dav-odpowiedziałam mu z uśmiechem.- Co za miłe powitanie kochanie.
-Wszystkiego najlepszego słońce, żeby było tylko lepiej-przytulił mnie.
W tym momencie moja przyjaciółka odkaszlnęła.
-Oh... przepraszam.-Przytuliłam ją na powitanie, choć nie wiedziałam o co jej chodzi.
-Wreszcie, kiedy jesteście już razem zapominacie o wszystkiem-dziwnie się uśmiechnęła
-Okej Shy, ja muszę iść na trening, trener nie będzie czekał, wiesz jaki jest, do zobaczenia później-cmoknął powietrze
Dawid jest ode mnie o rok starszy i trenuje koszykówkę, jest jego drugą panną jak to mówi.
-Idziemy?-zapytała mnie moja bbf szturchając w ramie
-Tak, przepraszam zamyśliłam się-uśmiechnęłam się przepraszająco
Ruszyłyśmy pod naszą salę
-Co mamy pierwsze?-zapytałam, wyciągając telefon z torby.
Od: Dav:*
Ślicznie dziś wyglądasz, spotkajmy się po lekcji koło stołówki, kocham cię<3
-Angielski..-mruknęła Natalia.
Będzie łatwo, pomyślałam.
________________________________
No to mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu i zechcecie czytać moje opowiadanie, więc tak... muszę pozmieniać niektóre rzeczy, tu na blogu. Bohaterów dokończę jeszcze dziś itd itp. Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego twittera: @biebsismy
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)